W związku z nieprawdziwymi informacjami pojawiającymi się w mediach, które mają na celu obarczenie winą za tragedię w Borowcach organy ścigania, stanowczo zaprzeczamy, że rodzina nie otrzymała wsparcia, ze strony Policji. W naszym przeświadczeniu informacje tego typu są ukierunkowane tylko i wyłącznie na wzbudzanie sensacji i podsycania złych emocji. Nikt z otoczenia podejrzanego nie powiadomił Policji, że mężczyzna może posiadać broń. Fakt ten ujrzał światło dzienne niestety dopiero po zdarzeniu...

Policjanci nigdy nie interweniowali u rodziny w Borowcach w związku z awanturami domowymi, jak błędnie podaje jeden z dzienników, rzekomo cytując oficera prasowego miejscowej komendy. Owszem, policjanci w marcu br. zostali wezwani na interwencję, ale zgłoszenie dotyczyło problemów z użytkowaniem wspólnie zajmowanego lokalu, których tłem były kwestie majątkowe związane z podziałem własności. Stróże prawa pouczyli domowników, że tę sytuację mogą rozwiązać na drodze cywilnoprawnej. Podczas interwencji nie stwierdzono żadnych okoliczności świadczących o przemocy w rodzinie bądź stanowiących zagrożenie dla ich życia i zdrowia. 

Kolejne spotkanie z mundurowymi miało miejsce 7 lipca, gdy dzielnicowi pojawili się w domu 52-latka w celu wykonania czynności dotyczących innej, niezależnej sprawy. Wizyta mundurowych okazała się okazją dla małżeństwa, aby porozmawiać z policjantami o problemach majątkowo-rodzinnych i rozwiązaniu problemu wspólnego zamieszkiwania z 52-letnim lokatorem. Od dzielnicowych uzyskali w tej kwestii niezbędne informacje. Wówczas małżeństwo również nie zgłaszało stróżom prawa problemów z przemocą, agresją lub zagrożeniem z jego strony. 

Tego samego dnia wieczorem 44-latkowie pojawili się na komisariacie w celu złożenia zawiadomienia o groźbie i wyzwiskach, które tego samego dnia, w czasie kłótni wypowiedział 52-latek. Policjanci przyjęli zawiadomienie o przestępstwie i podjęli wszystkie niezbędne czynności w sposób, w jak działają w każdym tego typu przypadku. Z przekazanych śledczym informacji nie wynikało, że w tej sprawie istnieją jakieś szczególne okoliczności, jak na przykład posiadanie broni przez mężczyznę, które uzasadniałyby podjęcie działań takich, jak w przypadku bezpośredniego, realnego zagrożenia dla życia i zdrowia. Sytuacja, która nastąpiła później, nie była do przewidzenia, biorąc pod uwagę przekazane policjantom informacje.

Warto wspomnieć, że tylko w powiecie częstochowskim mundurowi rocznie przyjmują kilkaset zawiadomień o groźbach. Mundurowi obsługują kilka tysięcy interwencji domowych, z których większość dotyczy sporów i konfliktów rodzinnych. Częstochowscy śledczy prowadzą również kilkaset spraw związanych z przemocą w rodzinie.

W tym przypadku obarczanie winą organy ścigania za zaistniałą tragedię jest daleko idącym nadużyciem i niejako oddalaniem odpowiedzialności za popełnioną zbrodnię od osoby podejrzanej o to przestępstwo.