Gwiazdy na hełmie samuraja - Muzeum Zagłębia odsłania japońskie kabuto

Gwiazdy na hełmie samuraja - Muzeum Zagłębia odsłania japońskie kabuto

W Muzeum Zagłębia w Będzinie pojawił się eksponat, który od razu przyciąga wzrok - japoński hełm kabuto, zwany hoshi, czyli „gwiaździstym”. To kawałek dawnej wojennej sztuki, w którym technika, symbolika i pokaz siły spotykają się w jednym przedmiocie 🏯

  • Eksponat miesiąca: japoński hełm „gwiaździsty” pokazuje, jak pracowała samurajska precyzja
  • W samurajskim hełmie liczył się nie tylko pancerz, ale i znak pozycji
  • W Będzinie ten hełm mówi też o pracy konserwatora i muzealnej pamięci

Eksponat miesiąca: japoński hełm „gwiaździsty” pokazuje, jak pracowała samurajska precyzja

Kabuto był częścią japońskiej zbroi gusoku i trafiał na głowy dajmiosów oraz samurajów. Właśnie typ hoshi uchodzi za najstarszy i najczęściej spotykany - nazwa wzięła się od setek widocznych nitów, które spinają konstrukcję dzwonu hełmu, a w japońskim słowo „hosi” oznacza zarówno główkę nitu, jak i gwiazdę.

Ten muzealny egzemplarz robi wrażenie już samą budową. Dzwon złożono z 62 stalowych klinów o grubości zaledwie 0,5 mm, połączonych 1890 nitami. W całej konstrukcji wywiercono 3789 otworów, a taki układ miał jeden cel - dać głowie możliwie najlepszą ochronę. Siła ciosu nie rozbijała hełmu w jednym punkcie, tylko rozpraszała się na nitowanych elementach.

Na szczycie dzwonu znajduje się otwór te-hen, otoczony ozdobnym okuciem ze złoconej miedzi. Dawniej służył do przeciągania związanego w pęk włosa, później zyskał też funkcję wentylacyjną. Wokół niego pojawia się stylizowana chryzantema, więc całość nie jest wyłącznie militarnym rzemiosłem, ale też bardzo przemyślaną oprawą prestiżu ⚔️

W samurajskim hełmie liczył się nie tylko pancerz, ale i znak pozycji

Tył głowy i kark osłania shikoro, czyli nakarczek z pięciu stalowych folg połączonych czarnymi jedwabnymi taśmami. Z zewnątrz i od środka hełm pokryto czarną laką, która chroniła metal przed korozją, a wewnętrzne powierzchnie folg nakarczka są dodatkowo złocone. To detal, który od razu zdradza, że liczył się nie tylko praktyczny wymiar, ale też efekt wizualny.

W kompletnych hełmach ważną rolę odgrywały również nauszniki, ozdobny sznur mocujący czy klejnot umieszczany przy te-hen albo przy daszku. Te dodatki miały budzić respekt i strach, a dopełnieniem całości bywała maska lub półmaska o mocno wyrazistym, czasem wręcz groteskowym wyglądzie. Z konopnego sznura robiono wąsy i bródki, dokładając do wojennej scenografii jeszcze więcej teatralności.

Z hełmem wiązał się też element rycerskiej demonstracji. Zdobyte shikoro obnoszono na lancach podczas ceremonii shikoro-biki - to jeden z tych zwyczajów, które pokazują, jak mocno samurajska kultura splatała walkę z pokazem statusu.

W Będzinie ten hełm mówi też o pracy konserwatora i muzealnej pamięci

Prezentowany egzemplarz nie jest zachowany w całości - brakuje mu nauszników, ozdobnego sznura i części dekoracji, które dawniej dopełniały całość. Mimo tego nadal pozwala zajrzeć bardzo blisko w świat japońskiej zbroi i zobaczyć, jak wiele znaczeń mógł nieść jeden przedmiot.

Za konserwację hełmu odpowiadał Henryk Ciosiński, wieloletni konserwator broni w Muzeum Zagłębia, związany także ze Stowarzyszeniem Miłośników Dawnej Broni i Barwy, Oddziałem Górnośląskim w Katowicach . Dzięki takim ludziom muzealne obiekty nie tylko przetrwają, ale też wciąż mogą opowiadać swoje historie - i to całkiem głośno, choć bez słów.

na podstawie: Muzeum Zagłębia Będzin.